Wina na wigilię

Rozpoczęło się, coroczne przedświąteczne szaleństwo. Telewizja, radio, Internet, gazetki promocyjne ze sklepów wrzucane  do naszych skrzynek pocztowych. Wszędzie promocje, czekoladowe mikołaje i choinki. Nie piszę tego jednak by rzucać teraz hasłami (w końcu sam się do tego przyłączam) typu: „Konsumpcjonizm!” Co to za święta jak się zaczynają pod koniec listopada czy na początku grudnia?!” „Kiedyś to były święta, a teraz to…” A teraz też są święta i to tylko od Ciebie i Twoich bliskich zależy jak je spędzicie. Czy z choinką tradycyjnie ubieraną dopiero w wigilię, czy na początku grudnia. Czy z 12 tradycyjnymi, postnymi potrawami wigilijnymi , czy stworzoną przez siebie postną kompozycją, a może świętujesz, lecz nie pościsz? Czy będziesz biegać dzień w dzień po wyprzedażach kupując na potęgę co zmieścisz ze sobą zabrać, czy kupisz tylko te najpotrzebniejsze rzeczy. Czy będziesz świętować w swoim, lub rodzinnym domu, czy pojedziesz lub polecisz w tym czasie na urlop co w tym roku akurat może być wyjątkowo trudne. Nieważne, to wszystko to Twoja sprawa. Najważniejsze by robić to w zgodzie z samym sobą. I chociaż czas na życzenia jeszcze przyjdzie, to mam nadzieję, że spędzisz te święta wyjątkowo.

To jednak nie tak, że jestem wrogiem tradycji. Pamiętam jak w mojej pierwszej pracy na stacji benzynowej trafiła mi się nocna zmiana w wigilię, która jest moim ulubionym dniem świątecznym, a zarazem moimi urodzinami. To był dramat. Miałem ochotę wszystkich powybijać, dosłownie. Nie wyobrażałem sobie innych świąt niż tych spędzonych w domu z najbliższymi, kolędami i pasterką. A tu? Zamiast pasterki to wszyscy na stację po wódkę czy tanie piwo. W grupach nie przypominających rodziny, a raczej zebrania towarzyskie. Nie tylko obcy, ale i znajomi już pod wpływem zadowoleni z siebie rzucający pytaniami: „O jak Ci się tu pracuje mordo?” „Zrobisz jakąś promocję świąteczną? My kilka piw bierzemy”. Można wpaść w szok i się zrazić. Zwłaszcza, że jak mówię, znałem jeden obraz świąt i znam do dzisiaj.

Opowiem o nich. Co roku wygląda to tak, że zbieramy się w rodzinnym domu u babci. Nie ma dwunastu potraw, bo trudno byłoby tyle zmieścić zarówno na stole, ale i w brzuchu. Większość z nich jest tradycyjna, ale czasem pojawiają się też jakieś nowości chociaż wpisujące się postną tradycje. Aha i ciasta też się w to wliczają, więc niestety tortu w urodziny nie uświadczyłem, ale po powrocie z pasterki już owszem! Ze względu na pilnujących wszystkich zwyczajów seniorów nie ma też alkoholu, zarówno wina jak i wódki (Nie znoszę! Zamiast tego jest pyszny kompot z suszu.) co poniekąd może przeczyć z tematyką wpisu, ale nic już nie broni mi spróbować tych dań ponownie już łącząc je z winem w kolejne świąteczne dni do czego szczerze zachęcam, a jeśli chcecie to zróbcie to już w wigilię. Są kolędy, wspólne śpiewanie, rozmowy, barszcz z uszkami, smażony karp, bigos, krokiety, śledzie w kilku wersjach, ryba po grecku czasami kluski z makiem. Wszystko własnoręcznie przygotowane bez tak zwanych półproduktów typu masa makowa. Ma to swój klimat i chyba to najbardziej lubię w święta.

Wigilia i wino. Jak już wspomniałem u mnie w wigilię nie ma alkoholu i ja korzystam z niego dopiero w Boże Narodzenie. Jeśli jednak jesteście za stawianiem butelki wina na wigilijnym stole (ja nie jestem przeciw, po prostu tak wygląda to w mojej rodzinie) to należy się zastanowić ile butelek wina będziemy potrzebować. Trudno przecież byłoby z jednym, a konkretniej z jednym rodzajem wina trafić dobre połączenie do całej kolacji. Z drugiej strony do każdego z dań wybór oddzielnego wina jest niepraktyczny i kosztowny, a poleciałbym jednak z okazji świąt wypić naprawdę dobre wino, a nie kolejne z marketu czy co mamy taniego u importera. Odpowiednim byłby zakup 3 rodzajów win, a czy jedna butelka wystarczy na obdarowanie nim całej rodziny z którą świętujecie (dzieci nie liczymy!) to już sami sobie policzcie. Jedno wino do ryby, drugie do dań z kapustą, a trzecie do słodkich dań z maku.

Karp. Wydawać by się mogło, że od zawsze nam towarzyszył. Nic bardziej mylnego. Sam karp został wyhodowany w XIX wieku, nie mógł zatem towarzyszyć naszym odległym przodkom. W książkach i spisach z początku XX wieku ryba ta pojawiała się na wigilijnych stołach, nie była jednak główną atrakcją nawet jeśli chodzi o same ryby, bo wymienia się chociażby sandacze, karasie, śledzie czy nawet łosoś. Za taką popularyzację karpia i stworzenie z niego wręcz symbolu tych świąt odpowiada oczywiście PRL. Rozpoczęło się od Hilarego Minca czyli ministra gospodarki, który objął swą tekę 1 grudnia 1944 roku i piastował stanowisko do 1949 roku. W odradzającej się po wojnie Polsce (z jakim skutkiem to wszyscy wiemy) ciężko było o różnorodność wyboru ryb jaką ludzie mieli przed wojną. Zamiast tego sklepy pod nakazem ministerstwa dostarczały taniego i łatwego w hodowli karpia pod początkową przykrywką, że póki co nie da się dostarczyć innych ryb. Ludzie kupowali w takim razie karpia i w efekcie tego stał się on na tyle popularny, że dziś stanowi około 50% odławianych ryb słodkowodnych w Polsce. Przepisów na samego karpia też jest przecież sporo: Smażony, w galarecie, w winie, z macą, z kaszą gryczaną. U mnie karp zawsze jest smażony w panierce na oleju rzepakowym. Najpierw oczywiście syto skropiony sokiem z cytryną, z cebulą, posypany solą i pieprzem. Jakie wino do takiej ryby? Chardonnay z ciepłego klimatu, ale także reński Riesling i wytrawny furmint z dużą dozą kwasowości. Riesling z odrobiną cukru resztkowego będzie także przyjacielem śledzia, który dobrze wypadnie też w towarzystwie Gruner vetlinera, bąbelków czy sherry.

Dania z kapustą. Na wigilijnym stole jest ich kilka. Kwaśny bigos z delikatnie słodkim posmakiem, paszteciki czy krokiety i pierogi. Jako dziecko nie cierpiałem tej części kolacji i zawsze ją omijałem. Z czasem wszystko jednak się zmienia i dziś chętnie próbuję wszystkiego. Do tych dań oczywiście też możemy podać wino i mamy szczęście, że wiele jest regionów, gdzie kuchnia jest zbliżona do tej naszej. Warto zwrócić się ponownie w stronę wytrawnego węgierskiego furminta czy niemieckiego rieslinga. Dobrym wyborem będą także alzackie rieslingi, pinot blanc czy aromatyczne gewurztraminery. Nie wszyscy jednak są takimi fanami bieli, że podczas całej kolacji będą pić białe wino. Nie należy się jednak martwić. Dania z kapustą świetnie sprawdzą się także w towarzystwie czerwieni. Oczywistym wyborem będzie Pinot Noir, lecz nie Burgund, a raczej ten z Moraw, Węgier czy Austrii oraz nasz polski Pinot. Zachęcam też do sięgnięcia po niedocenioną w Polsce prawdziwą Kadarkę, celowo piszę o prawdziwej Kadarce, a nie tych wątpliwej jakości bułgarskich blendach za dychę stojących na najniższych marketowych półkach.

Desery i dania z makiem jak kutia. Co do nich? To co do wszystkiego czyli Riesling! Tu raczej w wydaniu Spatlese lub Beerenauslese czy też wina lodowego. Oprócz Rieslingów oczywiście Tokaj Aszu lub Tokaj Szamorodny. Nie zapominajmy też o tym co w Jerez najlepsze czyli Sherry!

Tym sposobem podzieliliśmy sobie kolację na trzy części i trzy wina czyli to co sugerowałem. Oczywiście można rozdzielić ją jeszcze szerzej o większej różnorodności jeśli macie na to ochotę i nieograniczony budżet. Jeśli nie to lepiej skupić się na trzech propozycjach. Jak już wspominałem pamiętajcie, że ten dzień zasługuje na wyjątkowe wino, ale najważniejsze by spędzić je z bliskimi i tego Wam życzę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: